logowanie rejestracja

Schody piękności

Nad płótna starych mistrzów i rzeźbę attycką,
Co w marmur przesadziła ogród ciał młodzieńczych
Wolę westchnienie z ciosu o źrenicach tęczych
Patrzące w obłoki: Świątynię gotycką.

Ale od sięgającej niebiosów katedry
Szyją, co w gwiazdy wpiła żądło śmigłej struny,
Milszą mi twarz Melodii... jak srebrna twarz Luny
Widna przez powiązane w las akordów cedry.

Lecz piękności natury są jeszcze wspanialsze...
Kwiat wyższym jest od pieśni od symfonii morze
Od morza tylko niebo gwiaździste. Tu może
Koniec?... Czy schody piękna idą jeszcze dalsze?...

Tak! choć klęczę przed tymi, modlę się i szlocham...
Znam piękność, wobec której tak to wszystko blednie,
Zimne i mdłe... jak świeca zapalona we dnie
Przy tobie, słońce moje, ty, którego kocham.

5.67 / 3 głosów
Dodano: 23.02.2011Wyświetleń: 1778
Dodajesz komentarz jako: Gość